Nie raz, nie dwa zdarzało nam się zostawiać nasze dwa kocie bydlątka pod okiem różnych opiekunów. Bywało z nimi, no cóż, różnie. Tylko Justyna dała radę. Kotki witały nas po powrocie zadowolone, a i mieszkanie wraz ze sprzętem i roślinnością nie przypominało pobojowiska, co nieraz (niestety) wcześniej się zdarzało.